Niezależne funkcjonowanie platformy

Dziś, 31 lipca 2014 jest wielki dzień. Dzień równie wielki, jeśli nie większy od dnia 30 października 1950 roku, gdy władza ludowa wymieniła stare pieniądze na nowe. Do określonej, niezbyt wygórowanej kwoty wymieniała po kursie 100 do 3, a powyżej 100 do 1. Oznaczało to de facto konfiskatę niemal dwóch trzecich oszczędności. Wiadomo, władza ludowa została ustanowiona siłą, narzucona, myśmy jej nie chcieli, nie miała legitymizacji wyborczej i w ogóle to była hołota. Co by jednak o tamtej władzy nie mówić, to nie zmuszała ludzi do oszczędzania po to, żeby im zgromadzone oszczędności skonfiskować.
Cały wpis

Kolej na kolejkę

Jak wiadomo istnieje rząd. Czy przeciwieństwem rządu jest nierząd? Nie. Stanowczo nie. Do tego stopnia nie, że rząd nierząd zamierza opodatkować. Gdyby jeszcze dało się opodatkować zyski z nielegalnej działalności, która dzięki działaniom rządu jest nie tylko możliwa, ale i wielce opłacalna, nie tylko nie byłoby deficytu budżetowego, ale pojawiłaby się nadwyżka. Przykłady działań, dzięki którym nielegalna działalność przynosi krociowe zysk? Ach, długo by wymieniać. Choćby walka z narkotykami, która z jednej strony krocie kosztuje podatników, a z drugiej przynosi krociowe zyski przestępcom. Była zresztą okazja ten rynek ucywilizować wprowadzając sensowne uwarunkowania dla handlu dopalaczami. Rząd wybrał jednak najprostsze, acz najgłupsze wyjście — delegalizację. Co to dało? Nic, poza tym, że dopalacze można bez kłopotu kupić w sklepie, a państwo pozbawiło się kontroli i zysków. Równie dobrze można by zdelegalizować alkohol. Spożycie by spadło minimalnie, albo wcale, za to zyski przestępców wzrosłyby niebotycznie. Władze Krakowa zastanawiają się z kolei, czy nie warto by było powrócić do tradycyjnych sposobów dystrybucji alkoholu, czyli melin, poprzez zmniejszenie liczby miejsc, w których jest sprzedawany.
Cały wpis

Ja, minister, rozporządzam co następuje

Dzisiaj nie będzie wpisu. Dzisiaj będzie fragment rozporządzenia tow. Ministra Zdrowia z dnia 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego. Dlaczego w postaci tekstu, a nie odnośnika? Z dwóch powodów. Po pierwsze słabo tutaj odnośniki widać. Po drugie nie każdemu chce się klikać, żeby sprawdzić materiał źródłowy. Dlatego przedstawiam czarno na białym jak ciężka i odpowiedzialna jest praca ministra socjalistycznej służby zdrowia, który musi wszystkiego dopilnować, o wszystkim pamiętać, niczego nie pominąć, ponieważ inaczej zakontraktowane świ… nie, właśnie nie świnie, lecz świadczenia medyczne nie mogłyby być wykonane bezpłatnie, czyli refundowane, i pacjent musiałby ponieść dodatkowe koszty. No a przecież minister jeszcze musi twardo i odważenie negocjować z koncernami farmaceutycznymi w celu wynegocjowania jak najkorzystniejszej ceny minimalnej!
Cały wpis

Dość gier tych!

Jak to dobrze, że mamy media pro i anty. Media anty wyciągają na wierzch niecne sprawki, uwypuklają zachowania naganne, jak kupczenie stanowiskami czy korupcję. Media pro z kolei uwypuklają obyczajowe tło i nielegalność procederu prowadzącego do ujawnienia „prywatnych rozmów”. W tym przypadku ważniejsze od tego co podsłuchani powiedzieli jest co jedli, co pili albo z czego żartowali. To właśnie żarty stały się tematem przewodnim w opisie podsłuchanej rozmowy Giertycha. Na szczęście redakcja nie tylko dowcip dostrzegła, ale go wskazała. Więc nawet nie mający poczucia humoru będą wiedzieli kiedy się śmiać. Dzięki temu prostemu zabiegowi czytelnik znajduje się w o niebo lepszej sytuacji niż słuchacz podczas emisji Klubu komediowego.
Cały wpis

Wszędzie dookoła czyha pokusa goła

Spójrzmy wreszcie prawdzie w oczy. Afera podsłuchowa i towarzysząca jej wrzawa medialna miała na celu tylko jedno — odwrócenie uwagi. Ale zanim przejdziemy do rzeczy zastanówmy się dlaczego wymagane jest pozwolenie na broń, a nie ma pozwolenia na podsłuch? Dlaczego władza na każdym kroku zapewnia, że uczciwi nie mają się czego bać, a sama się boi? Nie waha się instalować kamer i mikrofonów by podglądały i podsłuchiwały obywateli, ale sama nie chce by ją podsłuchiwać i podglądać?

Wróćmy jednak do rzeczy. Otóż afera miała za zadanie przykryć gorzką prawdę, że skończyła się wiosna i zaczęło lato. A lato to jak wiadomo okres bardzo niebezpieczny. To okres, w którym bywa ciepło, a wręcz gorąco. To z kolei sprzyja wycieczkom nad rzeki i na plaże, gdzie dochodzi do aktów publicznego zdejmowania odzieży wierzchniej. Nie byłoby w tym niczego szczególnego i nagannego, gdyby nie fakt, że w procederze biorą także udział dzieci.
Cały wpis

Tam gdzie sumienie stoi ponad prawem

Człowiek w zderzeniu z aparatem nie ma żadnych szans. Nie ma znaczenia, czy jest to aparat państwowy, czy portalowy. I tu i tu ostatnio nie bardzo wiadomo o co chodzi. Na przykład prywatne nagrywanie rozmów jest nielegalne, a instytucjonalne jest legalne nawet wtedy, gdy jest niezgodne z prawem. Redaktor z Gazety Wyborczej, Seweryn Blumsztajn oburza się na nieznanych podsłuchujących sprawców, a gładko przechodzi do porządku dziennego* nad nagraniami przygotowanymi przez Adama Michnika.

Starożytni powiadali, że prawo, choć twarde, jest prawem i należy się do niego stosować. Jednak w rządzie historyka takie starożytne duperele nie liczą się. Liczy się jedynie, pochodząca mniej więcej z tego samego okresu co wspomniana sentencja, mitologia jednego z podbitych przez Rzymian plemion. Dlatego w tym rządzie nie jest niczym nadzwyczajnym wiceminister sprawiedliwości, który twierdzi publicznie, że w Polsce nie ma prawa do aborcji. Nie ma prawa do aborcji. Nie ma prawa do aborcji w polskim systemie prawnym. Są przesłanki uchylające karalność aborcji i pozwalające lekarzowi legalnie działać w celu przeprowadzenia zabiegu spędzenia płodu**. O tym, że pan minister stawia widzimisię, czyli tak zwane sumienie, ponad obowiązującym prawem, nie ma nawet sensu wspominać (zasada wolności sumienia jest zasadą podstawową i konstytucyjnie zagwarantowaną i od niej wyjątki muszą być precyzyjnie przewidziane i traktowane zawężająco).***
Cały wpis