Cztery miliony procent

Człowiek zadaje pytania. Od zarania. A człowiek chwilę po urodzeniu zwłaszcza. Żeby móc odpowiedzieć uczy się, studiuje, bada, docieka, dedukuje. Albo nie uczy się. Wierzy. Wierzy, że wszystko stworzył bóg, a jak grzmi, to znaczy, że się gniewa. Wierzy, że bóg dał przykazania, do których należy stosować się w życiu, a z których najważniejsze jest, by nie wierzył w żadnego innego boga. Choć prawdziwy jest tylko jeden.

Są pytania, na które znamy odpowiedzi, są pytania, na które poznamy odpowiedzi i są pytania, na które odpowiedzi mogą być tylko twierdzące lub przeczące. Na przykład nie da się odpowiedzieć twierdząco na pytanie często zadawane przez małżonków: „Śpisz kochanie?” Z kolei nie można dać odpowiedzi przeczącej na pytanie często zadawane przez lekarzy w szpitalach podczas obchodu porannego: „To pan jeszcze żyje?”
Cały wpis

Pełna odpowiedzialność

Na początku było słowo. Całe morze słów. Ocean. Potop. W roku 2008 — jak czytamy na stronie kancelarii Prezesa RM — gotowe były założenia przygotowywanej przez rząd reformy ustroju ochrony zdrowia. Reforma owa „będzie bazowała m.in. na przedstawionym dzisiaj wspólnie przez premiera i minister zdrowia Ewę Kopacz tzw. pakiecie otwarcia. Składają się na niego cztery ustawy, którymi Sejm zajmie się jeszcze w tym półroczu. Sześć dalszych ustaw zostanie przedstawionych w następnej kolejności. – Nie oznacza to jednak, że unikamy odpowiedzialności za ich treść i czas wejścia w życie, przyjmuję za to na siebie osobistą odpowiedzialność – powiedział premier.”

Jak zapowiedział tak zrobił — przejął pełną odpowiedzialność zdejmując ją z ministrów. Jej brzemię jednak było tak wielkie, że na reformę nie stało sił. Dlatego dwa lata później, w roku 2010 — jak donosi prasa — „Prezydent Bronisław Komorowski i minister zdrowia Ewa Kopacz rozmawiali o projektach ustaw związanych z reformą służby zdrowia.”
Cały wpis

Nacechowany moment

Ponieważ po same uszy miałem dogadywań żony postanowiłem diametralnie zmienić swoje życie. W tym celu udałem się do szpitala.
— Słyszałem, że potrzebujecie lekarzy — zagaiłem w kadrach.
— Owszem, potrzebujemy. A pan jest lekarzem?
— Nie — odparłem — ale mogę zostać ordynatorem lub dyrektorem.
— A jakie pan ma wykształcenie?
Po krótkiej wymianie zdań musiałem zrezygnować z pracy w szpitalu.
Cały wpis

… wiedział nie powiedział, a to było zupełnie inaczej

Rzecz działa się tuż po II Wojnie Światowej (przeczytaj, żeby zrozumieć)… A gdyby nie? Gdyby rzecz działa się teraz? O, to wtedy sprawa przybrała by zupełnie inny obrót. Przypomnijmy pokrótce fakty. W pewnej zapomnianej przez boga i ludzi wiosce gdzieś na kresach jeden z mieszkańców znalazł gumiaka, zwanego kaloszem. I się zaczęło. Natychmiast złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Etui na siekierę bowiem było puste, a to oznacza, że jego zawartość mogła zostać wykorzystana do popełnienia przestępstwa.

— Jak znalazł ten pojemnik uznał, że nie może wykluczyć ani potwierdzić, że w pojemniku mogła być sikra. Ustalił ze mnom, że ni ma w nim nic i jak my przeszukali okolicę to my też nic nie znaleźli. Kilku drzew w lesie też my nie znaleźli. W związku z tym, że nie bylimy w stanie ustalić, co się stało z tym, co było w tym pojemniku i do czego było używane stwierdzilimy, że najlepiej będzie przekazać go prokuraturze — powiedziała żona męża, który złożył doniesienie.
Cały wpis

Pusty pojemnik a sprawa polska

Rzecz działa się tuż po II Wojnie Światowej w pewnej zapomnianej przez boga i ludzi wiosce gdzieś na kresach. Kiedyś pojawiła się ekipa, podłączyła prąd i odjechała. Jakiś czas potem jeden z mieszkańców wioski znalazł gumiaka, zwanego kaloszem. Pochwalił się swoim znaleziskiem we wsi i wszyscy zaczęli zastanawiać się do czego takie coś może służyć. Niczego nie ustaliwszy postanowili zapytać wójta, który był człowiekiem światowym oraz bywałym, ponieważ od czasu do czasu bywał w mieście. Wójt znalezisko obejrzał, pocmokał, pokiwał głową, rzucił mimochodem uwagę na temat głupoty wieśniaków i stwierdził autorytatywnie, że to jest po prostu pochwa na siekierę.
Cały wpis

Co by tu jeszcze…

Po ujawnieniu radosnej nowiny, że trzy osoby przeżyły katastrofę, a wśród nich pochowany na Wawelu brat Jarosława Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński przystąpił do wspierania rządu. Czyni to jak zwykle bezkompromisowo, bez oglądania się na korzyści polityczne. Ponieważ rząd postanowił dobrać się do oszczędności Polaków zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych pan prezes postanowił wesprzeć Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego w skoku na kasę i przygotować propagandowy grunt. Oznajmił więc, że obecny system emerytalny to rabowanie ludzi i oszustwo.

Trudno się z tą oceną nie zgodzić. Co prawda zwykle jest tak, że najpierw sprawę doprowadza się do końca, a dopiero potem ocenia jak działa i ewentualnie koryguje to i owo, ale tego nie można od polskiej klasy politycznej wymagać. Bo to trochę tak, jakby kazać zaśpiewać arię operową komuś, kto nawet hymnu państwowego zaśpiewać nie potrafi. Weźmy pierwszy z brzegu przykład — waloryzacja. Reforma zakładała uwzględnianie tylko inflacji. Ale od czego dobrzy wujkowie w sejmie hojnie rozdający nie swoje pieniądze? Więc inflację uzupełnili dwudziestoprocentowym wzrostem płac. Kto głosował za? A któż by jeśli nie ci, którzy dziś demaskują przekręt — Tusk Donald Franciszek, Komorowski Bronisław Maria, Kaczyński Jarosław Aleksander, tow. Miller Leszek Cezary. Rok później SLD wycofało się z tej podwyżki, ale po dojściu PiS-u do władzy powrócono do hojniejszej waloryzacji. Kto w tym zbożnym dziele rujnowania budżetu dzielnie wspierał PiS? Nietrudno się domyślić. Wymieńmy więc dla porządku tylko nazwiska dwóch liberałów: Tusk Donald Franciszek i Komorowski Bronisław Maria.
Cały wpis

Co by tu jeszcze…

Po ujawnieniu radosnej nowiny, że trzy osoby przeżyły katastrofę, a wśród nich pochowany na Wawelu brat Jarosława Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński przystąpił do wspierania rządu. Czyni to jak zwykle bezkompromisowo, bez oglądania się na korzyści polityczne. Ponieważ rząd postanowił dobrać się do oszczędności Polaków zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych pan prezes postanowił wesprzeć Donalda Tuska i Jacka Rostowskiego w skoku na kasę i przygotować propagandowy grunt. Oznajmił więc, że obecny system emerytalny to rabowanie ludzi i oszustwo.
Cały wpis

Prawda

W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom — ujawnił był swego czasu zespół No To Co. Z kolei w Częstochowie stanęła w parku miniatur sakralnych miniaturowa figura Jana Pawła II. Jak na miniaturę przystało postument liczy zaledwie czternaście metrów wysokości. Nikt nie dociekał za co Jan Paweł II został uhonorowany pomnikiem. Wszystkim wystarczyła informacja, że był Polakiem i papieżem (w kolejności chronologicznej). Wielkim Polakiem i wielkim papieżem. Okazało się jednak, że to nie jest prawdziwy powód ufundowania pomnika. Oddajmy głos fundatorowi: To było trzy lata temu, w Chorwacji. Byłem tam z synem. Stałem w łódce, a syn siedział na nabrzeżu. Nagle patrzę — nie ma go. Zobaczyłem tylko cień w wodzie. Skoczyłem, zanurkowałem i udało mi się uratować syna. Postanowiłem, że w podzięce ufunduję figurę papieża. I to jest logiczne. Głupiec, który zostawia na nabrzeżu małe dziecko bez opieki, na pomnik przecież nie zasługuje.
Cały wpis

Ekoryści czy terrolodzy?

Plany były ambitne.

Tu na razie jest ściernisko,
Ale będzie San Francisco,
A tam, gdzie to kretowisko,
Będzie stał mój bank

ujawniał szczegóły inwestycji Golec. Jeszcze nie zaczął budowy, a już pojawili się na placu ekolodzy. Jeden przykuł się łańcuchem do kretowiska, inny niczym joga położył się na ściernisku. „Na tym terenie” — brzmiało oświadczenie — „od wieków zamieszkuje jedyny w swoim rodzaju, nie występujący nigdzie indziej na świecie typ bakterii wszystkożrącej z rodziny appetitus gigantus. Nie dopuścimy do dewastacji przyrody!” Po negocjacjach udało się dojść do porozumienia i za określoną kwotę ekolodzy zobowiązali się przenieść żyjątko w inne miejsce.

Czy to jedyny aspekt działalności ruchów ekologicznych? Oczywiście, że nie. Tyle, że niektóre ich działania budzą kontrowersje. Żeby daleko nie szukać – jeden ekolog blokuje dokończenie budowy tak zwanego szkieletora w Krakowie. Protestowano także przeciwko rozbudowie szpitala w Prokocimiu. Ekolodzy twierdzą, że lokalizacja, przy której szpital ma powstać jest nieodpowiednia, ze względu na istniejący na tym terenie specyficzny „ekosystem”. Rozpoczęcie budowy wiązało by się z koniecznością wycięcia około 7 tysięcy rosnących w okolicy drzew samosiejek, będących „naturalnym środowiskiem” dla ptaków. Co ciekawe wycinanie takich samych samosiejek na pustyni Błędowskiej ekologom nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie — nie protestują, że mniej drzew to mniej tlenu, a i ptaki nie będą miały na czym przycupnąć.
Cały wpis

Cud Tuska

Oto na naszych oczach, bez fleszy i fanfar zmaterializował się wielki cud. Cud, który złotymi zgłoskami zapisze się w annałach zarówno III RP jak i IV RP. Powstanie wiele prac analitycznych, analizujących zarówno przyczyny jak i skutki. Skutki dalekosiężne, odczuwane przez przyszłe pokolenia. Cud w cudowny sposób zadał kłam tym, którzy robili sobie pośmiewisko i kpili z licznych exposé i jeszcze liczniejszych obietnic składanych przez premiera Tuska.

O czym mowa? Oczywiście o wspólnym interesie, który połączył zwaśnione dotąd obozy. Okazało się, że nic tak nie scali oraz scementuje podzielonego na zwolenników PiS-u i zwolenników PO społeczeństwa jak wspólny skok na prywatną kasę. Kasę, którą od czternastu lat odkładają sobie na swoich indywidualnych kontach w OFE zarówno zwolennicy PiS-u jak i PO. I jedni i drudzy chórem, jak jeden mąż powtarzają, że OFE to „jeden wielki przekręt”. Co prawda banki to drugi wielki przekręt, ale na razie nikt nie domaga się, by czym prędzej znacjonalizować znajdujące się tam pieniądze.
Cały wpis

Wiosna i trzy lata badań

Nadeszła wreszcie spóźniona wiosna. Za oknem słoneczko świeci, ani śladu śniegu, za to pełno śmieci. Ale dzięki nowej ustawie śmieciowej będzie czysto. Co prawda, żeby było czysto wystarczy poustawiać co kilkadziesiąt metrów kosze na śmieci i opróżniać je regularnie, ale nie bądźmy drobiazgowi. Skoro rząd i parlament w ustawie nie zawarli obowiązku umieszczania koszy na śmieci na ulicach, to oznacza to, że śmieci zalegające chodniki, trawniki, rabatki i klomby to żaden problem.

Skoro jesteśmy przy rządzie, to przyjęło się sądzić, że wszystko co złe, to wina Tuska. A tu wystarczy wyjrzeć przez okno, żeby się przekonać, że to nieprawda. Rząd ma też zasługi. Na przykład wielką zasługą rządu Tuska jest to, że o dziesiątej jest dziewiąta. To pozwala na więcej. Wyjaśnił to sam premier wyczerpująco i precyzyjnie: Każdy, kto zna życie codzienne państw Zachodu, wie, co to znaczy mieć jasno do 22 przez prawie pół roku. Życie jest po prostu przyjemniejsze. Ale istnieje też wzór kulturowy związany z klimatem. Nie jest tak, że jeśli my w kwietniu czy październiku do 22 będziemy mieli nagle jasno, to będziemy siedzieć w ogródkach kawiarnianych. U nas jednak jest zimno. Więc zysk z tego, że jest jasno, niekoniecznie by się pojawił. Z kolei utrzymanie czasu letniego zimą oznaczałoby, że o 8.30 rano byłoby ciemno. I trudno określić, jaki byłby efekt dla naszej gospodarki skorelowania czasu z naszymi najważniejszymi partnerami handlowymi. Jasne? Właśnie dlatego należy przestawić zegary o godzinę do przodu.
Cały wpis

Wiosna i trzy lata badań

Nadeszła wreszcie spóźniona wiosna. Za oknem słoneczko świeci, ani śladu śniegu, za to pełno śmieci. Ale dzięki nowej ustawie śmieciowej będzie czysto. Co prawda, żeby było czysto wystarczy poustawiać co kilkadziesiąt metrów kosze na śmieci i opróżniać je regularnie, ale nie bądźmy drobiazgowi. Skoro rząd i parlament w ustawie nie zawarli obowiązku umieszczania koszy na śmieci na ulicach, to oznacza to, że śmieci zalegające chodniki, trawniki, rabatki i klomby to żaden problem.
Cały wpis

Tylko jeden

Poświęcający życie studiowaniu sprzecznych ze sobą opowieści, wystroiwszy się w szaty kobiece, uzbrojeni w tytuły naukowe zarezerwowane dotąd dla naukowców przystąpili do pouczania i narzucania swojego nie popartego niczym punktu widzenia. Księdzu profesorowi zajmującemu się prawem nie przeszkadza brak wiedzy z dziedziny biologii, bo z powodzeniem zastąpił wiedzę wiarą. Co prawda ci, którzy uwierzyli, że potrafią latać, zamiast odlecieć upadli na głowę, ale nie wszyscy wierzą aż tak bardzo. A jak wierzą, to w coś bezpieczniejszego. Na przykład w to, że jak się jest z probówki to się ma bruzdę na twarzy, a jak się nie jest, to też się czasami miewa bruzdy lub inne braki, ale wtedy jest to dar od boga, który należy szanować, a darczyńcy dziękować. Najlepiej przekazując określoną kwotę na konto parafii. Cały wpis

Zwornik, strategiczna strategia oraz wielkie nadzieje

Bronisław Komorowski, prezydent Rzeczpospolitej Polskiej podzielił się z narodem wizją. Wizja była wyrazista i dotyczyła podziału, który Donaldowi Tuskowi, premierowi, nie wadzi. Zanim jednak pan prezydent został panem prezydentem zapowiedział był, że dla zasady nie zrezygnuje: Nie zrezygnuję z zasady, żeby nie używać wiary jako sztandaru politycznego. I słowa dotrzymał — żadnej mszy nie opuścił. A po mszy inaugurującej pontyfikat papieża Franciszka nawet odnalazł nadzieje na przyszłość. Duże nadzieje. Myliłby się jednak ten, kto by myślał, że te nadzieje to sprawny, fachowy rząd, mający wizję, koncepcję i konsekwentnie, po szerokich konsultacjach społecznych, wcielający ją w życie. Nic z tych rzeczy. Podstawą dużych nadziei na przyszłość jest połączenie dwóch stylów, bynajmniej nie PiS-u i nie PO: Dla mnie jest ważne, że odnalazłem w homilii i w samej uroczystości, także ze względu na obecność zakonu franciszkanów, szczególną chęć łączenia, rodzaj wyczulenia, umiejętności, które kształtują jezuici i szczególną wrażliwość franciszkanów. Połączenie tych dwóch stylów pobożności stwarza podstawy do dużych nadziei na przyszłość.
Cały wpis

Związek

Dawniej wszystko było proste i nieskomplikowane. Weźmy takie związki. Najważniejszym z nich był Związek Radziecki i musiało o tym wiedzieć nawet dziecko w przedszkolu. Dziś wszystko skomplikowało się do tego stopnia, że nie ma już żadnego Związku Radzieckiego, a najważniejszy okazał się związek małżeński. I to tak dalece, że jeśli w związku małżeńskim małżonkowie uważają się za partnerów, to taki partnerski związek małżeński jest niezgodny z Konstytucją.

Ze względu na ową, zarysowaną w największym skrócie, komplikacją nie ma sensu wdawać się w szczegóły. Pozostawmy na boku wszelkie możliwe inne związki, jak związek chemiczny, związek zawodowy Solidarność, związek frazeologiczny i skupmy się na jednym, lekceważonym, odstawionym w odstawkę i w ogóle rzadko branym pod uwagę związku przyczynowo-skutkowym.

Jako przykład niech posłuży komunikacja miejska. Wszyscy narzekamy że za drogo, niewygodnie, bo pojazdy kursują za rzadko. Z jednej strony włodarze miast chcieliby, żeby komunikacja publiczna stała się alternatywą dla samochodów, z drugiej strony baczą, by nikomu się to nie opłaciło ani finansowo, ani czasowo. Gdy Polska dokonała odwrotu od gospodarki nakazowo-rozdzielczej pojawiła się prywatna konkurencja. Jednak władze miast robiły co mogły, by się jej pozbyć, albo unieszkodliwić. W niektórych aglomeracjach udało się to znakomicie — nikt monopolowi miejskiego przewoźnika nie zagraża. A skoro tak, to nie ma potrzeby przejmowania się pasażerem i jego wygodą.
Cały wpis

Stać nas!

W pewnym dzikim kraju na północy Europy pewien szaleniec pewnego dnia otworzył ogień do zgromadzonej na pewnej wyspie młodzieżówki pewnej partii. Było to w lipcu. W kwietniu następnego roku rozpoczął się proces zbrodniarza, który (proces, nie zbrodniarz) zakończył się w sierpniu wyrokiem skazującym. Cała sprawa trwała niewiele ponad rok.

W państwie cywilizowanym, w środku Europy postępuje się zupełnie inaczej. Najpierw bada się sprawę pod kątem umorzenia. Chyba, że dotyczy podejrzenia znieważenia uczuć religijnych. Gdy sprawy nie można umorzyć, bo przestępstwo jest ewidentne prokuratura wnioskuje o areszt tymczasowy dla domniemanych sprawców i przystępuje do prowadzenia czynności mających wyjaśnić okoliczności w jakich doszło do popełnienia czynu. Po kilku latach śledztwa sprawa jest kierowana do sądu, gdzie po kilku latach procesu wydawany jest wyrok.
Cały wpis

Zabierzcie mi

Rozgorzała dyskusja o OFE. Wypowiada się rząd, wypowiadają się specjaliści i uczeni. Im większy uczony, tym większe dostrzega spustoszenia czynione przez fundusze emerytalne. Pani prof. z SGH oskarżyła nawet OFE o zapaść służby zdrowia. Z jakiego powodu umierają ludzie w szpitalach, dla których brakuje pieniędzy na chemioterapię po prostu? Ponieważ pieniądze poszły do gry na giełdzie. (…) Więc mówiąc krótko — odjęliśmy sobie od ust zabierając pieniądze po prostu z finansów publicznych, które przecież można było przeznaczyć na zakup karetek pogotowia dla ratowania dzieci, na tych chorych, którzy czekają po prostu miesiącami na terapię. Można to było zrobić, ale tak to po prostu dali do gry na giełdzie, a ci przegrali po prostu, no ten typ tak ma, po prostu na rynku finansowym tak jest, że jak na tym rynku lokuje się pieniądze, to można bardzo dużo stracić. Natomiast zwolennicy OFE mamią ludzi tym, że to tak wiele można zarobić, ale patrzmy przede wszystkim ile można stracić... Ufff. Długi cytat. Ale nie można nie zacytować przyszłej noblistki z ekonomii. No po prostu nie można.
Cały wpis