Przepis na mowę

Platforma Obywatelska (w skrócie PO) postanowiła poprawić prawo (w skrócie 3p). Przy okazji postanowiono jak najdalej odejść od dotychczasowej praktyki zalecającej by przepisy były jasne i jednoznaczne. Bowiem po dwudziestu dwóch latach transformacji coraz wyraźniejsze jest zapotrzebowanie na prawo, które nie tyle ma regulować stosunki społeczne, określać ramy, wskazywać co dozwolone, a co nie, ile służyć władzy i budżetowi. A jaki pożytek ma władza z konkretnych zapisów? Co władzy przyjdzie z tego, że obywatelowi na przykład nie wolno kraść? Oczywistą oczywistością jest, że nic. Dlatego trzeba zaostrzyć prawo i karać (surowo) za „coś”. Co to jest owo „coś” ustali sąd po konsultacjach w oparciu o ekspertyzy biegłych. Przyjrzyjmy się kilku przykładom.
Cały wpis

Program partii programem narodu

Korupcja, nepotyzm, konflikt interesów – pojęcia odmieniane swego czasu przez wszystkich przez wszystkie przypadki, stawiające polityków na baczność. Praktycznie codziennie ktoś albo ubolewał nad poziomem „zjawiska”, albo twardo i bezkompromisowo z problemem walczył. Tak skutecznie, że po kilku latach na nikim już nie robią większego wrażenia nawet taśmy PSL, które w jednym konwulsyjnym spazmie zdmuchnęły ministra rolnictwa i… zapadła cisza. Potem Puls Biznesu opublikował listę wstydu Platformy Obywatelskiej, a opinia publiczna najwidoczniej uznała, że to polska norma. I także przeszła nad sprawą do porządku dziennego. Obecna sytuacja przypomina więc nieco tę, z czasów minionych. Jedyna różnica jest taka, że dziś o wyskokach władzy dowiadujemy się z prasy, a wtedy z Wolnej Europy albo od lepiej poinformowanego sąsiada. W scenariusz rodem z poprzedniej epoki wpisuje się także coraz wyraźniej wymiar sprawiedliwości, który gorliwie stara się przypodobać politykom. Za jedno i to samo można dziś mieć sprawę lub nie mieć. Znieważać albo nie. Nawoływać względnie głosić poglądy.
Cały wpis

Czary Mary(i)

Na stronie konferencji Episkopatu Polski można przeczytać, że 21 listopada 2012 roku w siedzibie Sekretariatu Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie odbyło się spotkanie Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencji Episkopatu Polski. Posiedzeniu współprzewodniczyli minister administracji i cyfryzacji Michał Boni oraz metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.
Cały wpis

Mowa

Mowa nienawiści. Kolejne słowa wytrychy, nie wiadomo co oznaczające, ale świetnie nadające się do dyskursu politycznego.
– Pan używa mowy nienawiści!
– Skąd. Ja mówię prawdę. To pan używa mowy nienawiści.
– Nazwał mnie pan matołem, a to typowy przykład mowy nienawiści.
– Jakiej mowy nienawiści? To stwierdzenie powszechnie znanego faktu.

I tak dalej toczy się wymiana zdań. A władza ma kolejny pretekst do karania. Bo skoro nie wiadomo dokładnie co to jest, to sama zadecyduje jak jej wygodnie. Ostatnio z apelem do kościołów wszelakich o wspólną – a jakże – walkę z mową nienawiści wystąpił minister Boni M. – Ostatnie dni szczególnie mocno pokazują problem mowy nienawiści w życiu społecznym w naszym kraju. W tej kwestii nigdy dosyć przezorności, bo gdy do debaty wkracza przemoc, może dojść do nieszczęścia. Mowa nienawiści najpierw przejawia się w opiniach, potem w języku opisującym świat, w końcu zaś – w działaniach ludzi. Nie możemy być wobec tego obojętni. Dlatego zwracam się z apelem o pomoc w przeciwstawianiu się mowie nienawiści i wszelkim objawom nietolerancji.
Cały wpis

Wydawać by się chciało…

Ludzi z grubsza można podzielić na prostych i skomplikowanych. Miękkich, którzy twardnieją i wiotkich, którzy sztywnieją. Zdarzają się też twardzi, którzy miękną.

- Jak nie będą dawać papierowych, to bardzo twardo postawię sprawę – powiedział Bożydar Wrzućdoczapki, żebrak zgromadzony pod kościołem.

- Argument jaki Polska ma w rezerwie, czyli jeśli będzie trzeba, jeśli nie będzie innego wyjścia bardzo twarde stawianie sprawy wobec naszych partnerów – powiedział Donald Tusk, premier, podczas walki o pieniądze na szczycie w Brukseli.
Cały wpis

Koło zamachowe histerii

Co by się stało, gdybyśmy się nie dowiedzieli, że przed Dniem Niepodległości aresztowano Brunona K.? Co wyróżniało aresztowanie akurat tego mężczyzny spośród wszystkich aresztowań, że po dziesięciu dniach prokuratura postanowiła zwołać konferencję prasową w celu podzielenia się tą wieścią ze społeczeństwem? Czyżby trotyl na wraku statku powietrznego pochodził ze zbiorów Brunona K.? Tego nie ujawniono. Dowiedzieliśmy się za to, że niedoszłym sprawcą kierowały „ideologia nacjonalistyczna, ksenofobiczna i antysemicka”.

Po powzięciu takiej informacji przez długi czas nie mogliśmy wyjść ze zdumienia. Nacjonalistyczna!? Ksenofobiczna?! Antysemicka!? Blisko 10 000 nacjonalistów wzięło udział w Marszu Patriotów we Wrocławiu zorganizowanym przez Narodowe Odrodzenie Polski z okazji Święta Niepodległości. W blasku pochodni, z flagami narodowymi, z symbolami falangi i krzyża celtyckiego, maszerowali działacze i sympatycy NOP, kibice Śląska i Sparty Wrocław, Promienia Żary, Chrobrego Głogów, Miedzi Legnica, Zagłębia Lubin, Falubazu Zielona Góra, Gryfa Słupsk, autonomiczni nacjonaliści, delegaci włoskiej Forza Nuova, belgijskiego Nation, Falangi, czescy narodowcy oraz tysiące Polaków, dla których wolna i niepodległa Ojczyzna nie jest jedynie pustym słowem.
Cały wpis

Prawdziwa bomba

Trudno dyskutować o czymś czego nie było. Nie ma także sensu na „tym etapie śledztwa” zawracać sobie głowy winą. Ani wyciągać daleko idących wniosków. Zwłaszcza, że różnie bywa. Prokuratura po trzech latach umorzyła śledztwo w sprawie podłożenia 14 atrap bomb. Poza sparaliżowaniem Warszawy sprawca wysłał też maila z pogróżkami do ówczesnego prezydenta miasta Lecha Kaczyńskiego. List był podpisany przez nieznane organizacje Gay Power i Silny Pedał. Z kolei dziś ujęto „sprawcę”, który nie zdążył nigdzie niczego podłożyć, ale dopiero nosił się z takim zamiarem. A ponieważ polskie służby specjalne i wymiar sprawiedliwosci słyną z profesjonalizmu, więc spokojnie możemy poczekać kilka lat na wyniki śledztwa.
Cały wpis

Norma po(lska)

Naszą naczelną ideą była i pozostaje normalność, za którą opowiedzieli się Polacy, oddając nam 5 lat temu władzę wykonawczą — powiedział premier Donald Tusk podczas sobotniej Rady Krajowej PO. I na tym nie poprzestał, dzieląc się ze zgromadzonymi swoimi przekonaniami. — Jestem przekonany — wyraził przekonanie — że (…) Polacy oddając nam władzę mieli dość wzniosłych haseł, za którymi kryły się konflikty, nikczemność, czasami zwykła ludzka głupota. Tak jak w życiu, codziennym życiu, każda polska rodzina chce, by było normalnie, bezpiecznie, tego samego oczekuje tak naprawdę od polityki.

Tak. Wzniosłych haseł Polacy mieli serdecznie dość. Dlatego postawili na obietnice, których nigdy dość. Na przykład w roku 2007 p. Donald Tusk, premier, mówił w exposé: Budowa wzajemnego zaufania wymaga, by polityka gospodarcza rządu oparta była na realnych podstawach, by jej horyzont sięgał poza termin kolejnych wyborów. Państwo, które żyje na kredyt, nie będzie dla obywateli godne zaufania. (…) Żeby zbudować w tej dziedzinie zaufanie społeczne, także zaufanie ludzi do własnego państwa, potrzebne jest ograniczenie wzrostu długu publicznego. Dług publiczny nie może narastać w takim tempie jak do tej pory. W ciągu kilku lat budżet należy doprowadzić do stanu bliskiego równowagi. Zapewne dlatego dług publiczny po objęciu rządów przez PO od grudnia 2007 do grudnia 2008 wzrósł zaledwie o nieco ponad 70 miliardów złotych (rok wcześniej o nieco ponad 20), a rok później urósł tylko o ok. 60 miliardów. (Źródło: Ministerstwo Finansów)
Cały wpis

Pewnego razu…

Pewnego razu pewien mieszkaniec pewnego miasta postanowił wziąć swój los w swoje ręce. Zaczął od wzięcia kredytu, za który wyposażył pomieszczenie, założył firmę, zarejestrował, zatrudnił kilka osób i rozpoczął działalność. Zaczął oto wypiekać w piecu pieczywo. Ponieważ jednak nie zawsze wszystko co wyszło z pieca udawało się sprzedać, więc niesprzedane wyroby piekarnicze oddawał bezpłatnie biednym. Bezpłatnie, czyli za darmo.

Pewnego dnia pojawił się w piekarni urzędnik państwowy. — Wiemy o pańskiej działalności — zagaił. — Nie odnotowuje pan darowizn w papierach. To rodzi podejrzenie, że pan oszukuje. W związku z tym proszę od dziś wszelkie darowizny inwentaryzować i kwitować. Szczęść boże — powiedział urzędnik państwowy i poszedł.

Pewnego razu pewna mieszkanka pewnej wsi postanowiła uratować podupadające gospodarstwo w celu związania końca z końcem. Chciała zagospodarować mleko, którego nikt nie chciał, bo pewna mleczarnia zlikwidowała skup. Ponieważ mleko nadaje się do produkcji serów, sery zaczęła z mleka produkować. Wyroby cieszyły się sławą i zyskały renomę u konsumentów i były chętnie kupowane.
Cały wpis

Tak dalej być nie może, wicie

Tak dalej być nie może stwierdzili towarzysze i postanowili coś zrobić. Zanim jednak przyjrzymy się ich propozycji cofnijmy się w czasie o rok. Tak dalej być nie może stwierdził Prezydent i postanowił coś zrobić. Zanim jednak przypomnimy sobie jakie postanowienie powziął cofnijmy się w czasie do trzeciej ćwiartki ubiegłego wieku. Tak dalej być nie może stwierdził młody działacz opozycyjny i wyszedł na ulicę by zamanifestować swój sprzeciw. Protestował miedzy innymi przeciw tłumieniu przez władzę wolności zgromadzeń. Spotkały go za to nieprzyjemności i szykany. Po jakimś czasie ustrój udało się zmienić, a wolność zgromadzeń, o którą walczył, stała się obowiązującą normą.
Cały wpis

Więzi i przywiązanie

Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie świat, w którym baśń ta dzieje się – śpiewał Zbigniew Wodecki. Podobnie jest z takimi pojęciami jak grzeczny, patriotyczny, urażony i podobnymi – nie pytaj co to słowo znaczy, bo tego nikt nie wytłumaczy. Co to jest na ten przykład grzeczne dziecko? Grzeczne dziecko to takie, które „zajmuje się” w kącie jakimś gałgankiem i nie zawraca głowy. Podobnie jest z patriotyzmem. Prawdziwy patriota oddaje życie za ojczyznę i nie przeszkadza tym, co zostali i niczego nie oddali. A jak już jest wolność, suwerenność i demokracja, to udaje się do urny i głosuje na tych, którzy na to zasługują. Którzy też są patriotami, ale ich patriotyzm nie jest na pokaz. Dlatego najpierw pozwolą się wybrać, a potem… pokażą albo nie, skoro nie jest na pokaz.

Jednak, jak dowodzą nader liczne przykłady, patriotą można być tylko wtedy, gdy się ma władzę. Gdy wybory się przegra, to się na głowie staje, żeby kraj pogrążyć. Oskarża się na przykład wybrane w tych samych wyborach prawowite władze o zbrodnie, próbuje zorganizować przewrót, skłócić z sąsiadami, blokuje się w miarę możliwości wszelkie korzystne dla kraju rozwiązania ze wszystkich sił wspierając szkodliwe lub niezgodne z konstytucją. Gdy zaś się jest u władzy można sobie pozwolić na bycie patriotą. Przynajmniej werbalnie.
Cały wpis

Jaki pan, taki plan

Polska, zwana Rzeczpospolitą Polską, czyli kraj leżący nad Wisłą, którego mieszkańcy posługują się na co dzień językiem polskim. Historia tego kraju to z początku pasmo większych lub mniejszych zwycięstw i sukcesów, a w miarę stawania się przedmurzem klęsk i pogromów. Polityka wysługiwania się królestwu niebieskiemu ze stolicą w Watykanie zaowocowała zniknięciem z map Europy i świata na czas jakiś.

Potem Polska, ów kraj nad Wisłą, odzyskała niepodległość. Odzyskanie niepodległości nie byłoby pełne i bezdyskusyjne bez ratyfikowania umowy wasalnej ze stolicą królestwa nieziemskiego, więc czym prędzej owąż podpisano. Potem już było z górki, jak zapewne wszyscy wiedzą. Taki jeden potępiony, odsądzony od czci i wiary, z bogiem na sztandarach spustoszył Europę, wraz z krajem nad Wisłą. W tym zbożnym dziele wspierał go drugi taki, również odsądzony od czci i wiary, bezbożnik, a mimo to nieźle mu szło. Potem się pożarli i okazało się, że bóg był jednak po stronie bezbożnika.
Cały wpis

Haratanie haraczu

Nie pracowaliśmy do późna w pracy. Doskonale bawiliśmy się tête-à-tête. Ale nawet szampańska zabawa ma swój kres i trzeba wracać do domu. Należy jednak jakoś odwrócić uwagę domowników. Więc już od progu nawijamy – Kochanie już wiem jak to zrobić, żeby kupić ci to wymarzone … tu to, o czym marzy nasza druga połowa. Ten sposób zadziała raz, góra dwa.

Odwracanie uwagi działa zawsze. Oczywiście wtedy, gdy trzeba ukryć jakiś szwindelek. Najlepiej jednak sprawdza się w skali makro. Ponieważ już dawno zauważono, że wyborcy to idioci dotknięci demencją starczą. Co mówił ich ukochany przywódca nie pamiętają już na drugi dzień. A mówił rzeczy iście zadziwiające. Pamiętacie? Oto w kwietniu 2008 wdrapał się na mównicę i rzekł: Abonament radiowo-telewizyjny jest archaicznym sposobem finansowania mediów publicznych, haraczem ściąganym z ludzi; dlatego rząd będzie zabiegał o poparcie prezydenta i opozycji dla jego zniesienia. (…) Nie wyobrażam sobie, aby w finale utrzymać ten niesprawiedliwy, ale kosztowny system.
Cały wpis

Łabędzi śpiewak

Pan Jakub Śpiewak napisał esej (lub popełnił wpis, jak kto woli), który jest przykładem typowego wołania na puszczy. I z tego względu przejdzie bez większego echa. Panu Jakubowi Śpiewakowi „z tego miejsca” życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia, a po powrocie trwania już w tym stanie stale. Ponieważ zaś uważam wpis za ważny pozwolę sobie z jednej strony poprzeć go, a z drugiej dorzucić kilka spostrzeżeń, których – z różnych względów – nie zawierał. Od razu zastrzegam, że nie jestem specjalistą, ale praktykiem – przez jakiś czas byłem dzieckiem, potem zacząłem pełnić obowiązki męża, by wreszcie stać się ojcem.

Jednym z najbardziej pustoszących psychikę dziecka problemów i jednym z pierwszych jest dysonans poznawczy. Gdy dziecko musi zaakceptować, bo zrozumieć tego się nie da, dlaczego jedno i to samo raz jest dobre, raz złe. Dawniej to doświadczenie sprowadzało się do próby zrozumienia, dlaczego mnie nie wolno kłamać, a tacie wolno „nie być w domu”. I to nie jest kłamstwo tylko… Co to jest zależało wyłącznie od inwencji ojca. Jeśli w ogóle zniżył się do próby wytłumaczenia dziecku czegokolwiek nie odsyłając do diabła – „jak będziesz duży to zrozumiesz” w wersji optymistycznej po „co cię to obchodzi, gówniarzu, nie interesuj się, bo ci przyleję” w wersji pesymistycznej. Cały wpis

Koziołek odkupiciel

Truizmem jest stwierdzenie, że w kraju w środku Europy nie rozwiązuje się problemów, bo się z nimi walczy. Najbardziej spektakularnym przejawem owej walki jest zmiana prawa na skutek jednostkowego wydarzenia. Na przykład po zamieszkach podczas Święta Niepodległości w zeszłym roku p. Prezydent postanowił ustanowić przepisy by wspomóc ochronę pokojowych demonstrantów przed chuligańskimi ekscesami zagrażającymi ich życiu lub zdrowiu, a także zapobieżenie powstawaniu szkód materialnych. Jak? Praktycznie delegalizując zgromadzenia.

Albo inny przykład. Przykład 45-letniego Krzysztofa B. który przez 6 lat więził i gwałcił swoją córkę. Zaczął, gdy miała 15 lat. Zdegustowany tą sprawą Premier oznajmił: – Zleciłem radykalne przyspieszenie prac nad wprowadzeniem farmakologicznej kastracji, jako środka przymusowej terapii. Dotyczy to głównie pedofilów, szczególnie tych którzy nie rokują na poprawę. Dlaczego pedofilów? Bo kogoś kastrować trzeba. Poza tym nie Premierowi sądzić – Nie sądzę żeby wobec takich indywiduów, takich kreatur, można było zastosować termin „człowiek” i w związku z tym nie sądzę, żeby obrona praw człowieka dotyczyła tego typu zdarzeń. Skoro kreatura nie ma praw, to ją spokojnie można wykastrować względnie obedrzeć ze skóry. Bez różnicy.
Cały wpis

Wartość uczuć

W czasach minionych (niestety jakby nie do końca) władza uwielbiała upiększać względnie doprecyzowywać znane pojęcia. I tak Polska Rzeczpospolita nie mogła być po prostu Polską Rzeczą Pospolitą. Musiała być okraszona dodatkowo przymiotnikiem ludowa. Podobnie było z demokracją. Demokracja socjalistyczna stała najwidoczniej na wyższym poziomie rozwoju niż zwykła.

Czasy się zmieniają. Dziś Rzeczpospolitej nie przykleja się łatki. Za to doczepia się numerek. Dzięki temu Polacy mogą podzielić się na zwolenników trzeciej i przeciwników czwartej oraz na zwolenników czwartej i przeciwników trzeciej, choć nikt nie jest w stanie powiedzieć czym się jedna od drugiej różni. Chodzą słuchy, że różnica między czwartą RP a trzecią RP jest mniej więcej taka jak między węglem kamiennym a kamieniem węgielnym, czyli podobno spora.

Nie wszystko jednak w Polsce zostało pozbawione przymiotników. Na przykład wartości są bezwartościowe bez wyraźnego doprecyzowania, że chodzi o najwartościowsze, czyli chrześcijańskie. W tej sytuacji wszystkie pozostałe stają się zbędne i wręcz niepożądane. Podobnie jest z uczuciami. Wszystkie są nic nie warte, żadna tam miłość, przyjaźń, szacunek. Jedno jedyne uczucie godne ochrony i pietyzmu to uczucie religijne. A i to także nie każde, lecz pozostające w ścisłym związku z wartościami najświętszymi.
Cały wpis

Pierwsze radio i?

Wszystkich Świętych. Zaduszki. Czas zadumy, refleksji, wspomnień. Wspomnienia… Wspominam pierwsze radio informacyjne. A w nim Anna Laszuk z Komentarzami. Niejednokrotnie zżymałem się na formułę audycji, że ciekawe rozmowy nie są kontynuowane, że co wejście to inny temat. Anna Laszuk odeszła, niestety na zawsze. Jej pasmo zastąpiły Konfrontacje, program nudny jak flaki z olejem, przegadany i na siłę ciągnięty. Jeden miałki temat, praktycznie do każdej audycji zapraszany duchowny. Bo to zapewnia nie tylko „kontrowersyjność” poglądów, ale także stanowi alibi, gwarantuje, że redaktor naczelna nie będzie musiała za gości przepraszać.

Potem był Blog FM. Zastąpiła go Nisza. Bez znaczenia, bo jedno i drugie prowadzone było ciekawie, błyskotliwie, omawiana była cała gama problemów i tematów. Różnorodne tematy, różnorodne opinie, celne komentarze. Aż pewnego dnia stała się rzecz niesłychana i dotąd niespotykana – prowadzący zabrał się za omawianie i krytykowanie czegoś, czego nie widział. Jakby dostał zlecenie i wytyczne – „masz dać odpór”. Teraz nie ma ani Bloga, ani Niszy. Teraz jest Połączenie. Z czym się owo połączenie kojarzy nie wypada wspominać, żeby nie być posądzonym o „przezywanie się”. Zwłaszcza, że mimo dobrej woli i silnego postanowienia, że dziś wytrwam do końca nie udało mi się dotąd wysłuchać ani jednej audycji w całości.
Cały wpis