Do boju!

Niedawno przyglądaliśmy się problemowi p.i. Pozwólcie drodzy Czytelnicy, że z premedytacją nie rozwinę tutaj tego skrótu. Ponieważ mowa o grupie społecznej, niestety aż nazbyt licznej, która nie tylko ma kłopoty ze zrozumieniem tego, co się do jej członków mówi, ale na dodatek wstrętem napawa ich weryfikacja i sprawdzanie informacji. To daje gwarancję, że nikt nie weźmie niczego do siebie i nie poczuje się nieswojo z powodu wpisu. Ponieważ ową grupę charakteryzuje jeszcze jedna cecha – nadwrażliwość uczuciowa.

Zdefiniowawszy i przyjrzawszy się p.i. musimy sobie odpowiedzieć na podstawowe pytanie – czy oni są groźni? Odpowiedź jest prosta – tylko wtedy, gdy mają władzę lub czynne prawo wyborcze. Jak to działa i jak może być… zabawne prześledźmy na przykładzie. Otóż trzy lata temu Ministerstwo Zdrowia pod światłym przewodem dr n. med. Ewy Kopacz uznało – słusznie – że odpowiada za zdrowie obywateli. A co to jest zdrowie? No oczywiście! Śmiech to zdrowie! Każdy to wie. Wyobraźmy sobie punkt sprzedaży. Można w nim sprzedawać wszystko, oprócz wymienionych w rozporządzeniu specyfików. Proste, logiczne i… co w tym śmiesznego? Nic. Ministerstwo Zdrowia postanowiło więc temu zaradzić i wydało zarządzenie, iż w punkcie sprzedaży nie wolno sprzedawać niczego, oprócz wymienionych w rozporządzeniu towarów. Nikomu nie jest do śmiechu? No to uwaga – listę 300 specyfików, którymi nie wolno było handlować zastąpiono listą 17.985 (sic!) produktów, którymi wolno. Rok później listę nieco skrócono.
Cały wpis

Litera w nosie i przepis na ducha

Wymiar sprawiedliwości nie ma ostatnio dobrej prasy. Niesłusznie. Odnotował bowiem wiele spektakularnych sukcesów i ciekawych inicjatyw. Najgłośniejszą inicjatywą była niewątpliwie oferta dalszego zacieśniania współpracy z organami władzy państwowej, ze szczególnym uwzględnieniem Kancelarii Premiera. Współpraca rozkwitła niedługo potem i zaowocowała przekazaniem akt sprawy Marcina P. urzędnikom w resorcie sprawiedliwości. Prof. Ćwiąkalski twierdzi, że to niezgodne z prawem, ale co on może wiedzieć? Powiem otwarcie – otwarcie mówi Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości – mam w nosie literę przepisów, ważny jest ich duch. I ważne jest to, że Polacy mają prawo żyć w państwie uczciwym, w państwie, które jest transparentne, w państwie, gdzie wymiar sprawiedliwosci stoi na straży interesów obywateli, a nie na straży interesów sitwy tworzonej przez część środowisk prawniczych.

Sprawy Figurskiego i Wojewódzkiego, którzy obrazili miliony Ukrainek, prof. Mikołejko, który znieważył nie mniejszą liczbę matek czy Kuby Wątłego i Mariusza Gzyla, którzy wielokrotnie okazywali brak szacunku dla przekonań i uczuć religijnych oraz posługiwali się wulgarnym językiem dowodzą, że już od jakiegoś czasu żyjemy w państwie uczciwym, transparentnym, w którym litera literą, a duch batem. Dlatego z tym większym entuzjazmem należy odnotować olbrzymi sukces wymiaru sprawiedliwosci, który po wielu latach żmudnych przesłuchań, śledztw, dociekań i badań rozwiązał wreszcie zagadkę mafii pruszkowskiej. Okazało się, że większość oskarżonych to bogu ducha winni przypadkowi obywatele, których pech polegał na tym, że znaleźli się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu, względnie coś pokiełbasiło się świadkom koronnym.
Cały wpis

P.I.

Nie jest łatwo opisać zdecydowaną większość społeczeństwa, niestety, bez użycia pejoratywnego, obraźliwego określenia. Można by spróbować antropomorfizacji i określić ich mianem „pożyteczne osły”, ale istnieje niebezpieczeństwo, że komuś z czymś się skojarzy i autor określenia zostanie oskarżony o znieważenie organu, obrazę uczuć, względnie próbę obalenia czegoś siłą. Lepiej nie ryzykować. Zostańmy więc przy przypisywanym Leninowi określeniu „pożyteczni idioci”, w skrócie p.i. czyli Π.

P.i. charakteryzują się trzema charakterystycznymi cechami. Pierwsza to nieludzka wręcz odporność na wiedzę i argumenty, druga to nieziemski, żeby nie rzec ośli upór. Trzecia to ilość, dająca gwarancję, że zawsze można na nich liczyć. Żeby nie wystawiać cierpliwości p.t. czytelników na próbę porzućmy rozważania teoretyczne i przejdźmy do konkretów. Na początek sformułujmy kilka pytań, które pozwolą zweryfikować trafność przyjętej nomenklatury.
Cały wpis

Nie ma przebacz

Okazało się, że Kuba Wojewódzki uniknął kary i ogni piekielnych. Przypomnijmy, że został zwolniony z Eski Rock za karę, ponieważ działając wspólnie i w porozumieniu z Michałem Figurskim wypowiedział się pogardliwie o swej pomocy domowej z Ukrainy. Czynem tym obraził miliony kobiet zamieszkujących między Bugiem, a Morzem Czarnym. Teraz Wojewódzki do Eski Rock wraca, a Figurski nie.

W Salonie 24 ukazał się felietonik Starszej pani po 40-tce. Wynika z niego, że kara trwająca krócej niż wieczność to żadna kara. A ponieważ prawda jest prawdą dopiero wtedy, gdy się ją podda face liftingowi, to i Ukrainka została cudownie rozmnożona*.
Cały wpis